Henryk Wieniawski Drukuj
czwartek, 08 lipiec 2010
Henryk Wieniawski bez wątpienia był postacią światowego formatu. Wirtuoz skrzypiec, kompozytor, nadworny skrzypek cara w Petersburgu i profesor Konserwatorium w Brukseli. Przyjaciel Antoniego Rubinsteina, z którym odbył dwuletnie tournee po Stanach Zjednoczonych. Z wielkim powodzeniem występował na całym niemal świecie. Aktywny do końca życia; nawet choroba serca i nadmierna tusza nie przeszkodziły mu w koncertowaniu. Po prostu w pewnym momencie grał na siedząco. Żył krótko, bo zaledwie 45 lat. Zmarł 31 marca 1880 roku w Moskwie, pochowany został w Warszawie na Powązkach.
Urodził się 10 lipca 1835 o godzinie czwartej po południu w Lublinie, w kamienicy w Rynku (aktualnie oznaczona jest numerem 17). Akt chrztu Henryka spisano 18 maja 1837 roku. Ojciec przyszłego skrzypka – wirtuoza i kompozytora był chirurgiem, matka świetnie grała na fortepianie. Starsi bracia Julian i Aleksander wybrali inną drogę, ale młodszy Józef, podobnie jak Henryk związał swoje życie z muzyką. Z Józefem łączyło go wiele: obaj wyjechali jako dzieci na studia do konserwatorium paryskiego, które ukończyli z najwyższym wyróżnieniem, przy czym Henryk zostaje najmłodszym absolwentem w historii uczelni - kończy studia mając zaledwie 11 lat. I prawie od razu rozpoczyna życie koncertującego artysty. Trasy koncertowe przerywa tylko w ważnych momentach, takich jak narodziny dzieci.
Ale na razie sam jest dzieckiem, choć jego wirtuozeria wprawia w zachwyt i powoduje, że traktowany jest jak w pełni dojrzały artysta. Okrzyknięto go drugim Paganinim.


W 1848 roku przyjeżdża do Warszawy, gdzie 10 i 15 października koncertuje Teatrze Wielkim oraz do Lublina (koncert 14 listopada) i do Puław.
W latach 1850-1855 odbywa wspólnie z Józefem tournée koncertowe. Grają w Paryżu, skąd jadą do Warszawy; 5 stycznia 1851 występują w Lublinie. Koncertem 31 stycznia w Kijowie rozpoczyna się wielka podróż artystyczna Wieniawskich po Cesarstwie Rosyjskim, podczas której dają 200 koncertów: w Petersburgu, Moskwie, Helsinkach, Wilnie, Charkowie, Odessie, Woroneżu, Kazaniu, Kursku, Tule, Elizawetgradzie, Wozniesieńsku i innych miejscowościach. W większości miast grają po kilka koncertów, do niektórych wracają ponownie. W lutym 1854 roku 16 razy występują przed berlińczykami. Król Prus nadaje Henrykowi wielki złoty medal „Za zasługi dla nauki i sztuki”. Bracia występują w Brukseli, Hamburgu, Bremie. 19 czerwca 1855roku znowu są w Lublinie.
Wkrótce też następuje podjęcie decyzji o artystycznym rozstaniu się braci. W sierpniu – już samodzielnie – Henryk koncertuje w Monachium, a później jedzie na kurację do Szczawna-Zdroju. Przy okazji dwukrotnie występuje w uzdrowisku, które do dziś dnia pamięta o tym wydarzeniu, organizując festiwale muzyczne im. Henryka Wieniawskiego. Henryk podróżuje do końca życia. Odwiedza Belgię, Holandię, Rosję, Rumunię, Konstantynopol (gra na dworze sułtana), Wielką Brytanię (tu poznaje swoją przyszłą żonę, Izabelę Hampton), USA i Kanadę, Meksyk i Kubę, gdzie daje ponad 200 koncertów.
Ślub państwo Wieniawscy biorą 8 sierpnia 1860 roku w kościele św. Andrzeja w Paryżu. W niedługim czasie odwiedzają rodziców w Londynie i w Lublinie. Ze związku z Izabelą pochodziło sześcioro potomstwa, ale tylko najmłodsza córka Henrietta dożyła sędziwego wieku (zmarła w 1962 r.)
Wieniawski łączył intensywną działalność estradową z pracą twórczą, rozpoczętą już w dzieciństwie. Komponował dzieła o charakterze popisowym i lirycznym (w dużym stopniu z myślą o sobie jako wykonawcy), niejednokrotnie nawiązując do tradycji narodowej i ludowej (polonezy, mazurki, kujawiaki). Pisał popularne w XIX w. fantazje na tematy operowe (np. „Fausta” Gounoda). Jest autorem zbioru wirtuozowskich etiud na skrzypce solo L’école moderne i dwóch wirtuozowskich Koncertów na skrzypce i orkiestrę: fis-moll i D-dur. Zasłynął jako twórca Polonezów koncertowych: D-dur i As-dur. Skrzypkowie na całym świecie znają jego Etiudy-Kaprysy, Scherzo-Tarantelę, Legendę, Obertasa i Dudziarza. Inna sprawa, że grając utwory Wieniawskiego nie zawsze mają świadomość, że był to polski kompozytor. Przekonał się o tym  osobiście nasz wybitny skrzypek i pedagog, visiting professor wielu uniwersytetów muzycznych w świecie, prorektor do spraw artystycznych Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, Roman Lasocki. Jako wielki orędownik polskiej muzyki i polskich kompozytorów (a Wieniawskiego w szczególności), prof. Lasocki niejednokrotnie upominał się o niego nie tylko w Korei czy Japonii, ale także…w Lublinie. Wielki przyjaciel nieżyjącego już Jacka Ossowskiego (charyzmatyczny dyrektor Towarzystwa Muzycznego im. Wieniawskiego, człowiek bez reszty oddany „sprawie Wieniawskiego”, twórca konkursów muzycznych), często powtarza nam, lublinianom: Pamiętajcie o Wieniawskim, który tu, w waszym mieście się urodził. Niech to nazwisko wreszcie stanie się marką Lublina.
Nic dodać, nic ująć.

Dorota Gonet

Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.