Czym jest i po co powstało Towarzystwo Muzyczne? 120 lat Towarzystwa Muzycznego w Lublinie. Drukuj
poniedziałek, 22 styczeń 2018
image_037.jpg„Ranga i znaczenie humanistyczne muzyki pozostają dla uczniów wstydliwie ukryte” Jerzy STEMPOWSKI – Eseje dla Kassandry, Gdańsk 2005, s. 24
Towarzystwa Muzyczne powstawały w okresie gdy nie było jeszcze profesjonalnych instytucji kultury muzycznej takich jak filharmonie i szkoły muzyczne. Powstawały, aby umożliwić nowej klasie społecznej – mieszczaństwu - większy dostęp do  muzyki. Właściwie też większość członków stanowili właśnie – mieszczanie.
Do Polski idea trafiła z Niemiec, gdzie już w początkach XIX w. zakładano Musikverein. Najsłynniejszym Musikverein jest oczywiście ten wiedieński (1), a to dlatego, że otrzymał ogromne wsparcie (2) i mógł wybudować wspaniały pod każdym względem budynek, w którym do dziś ma swą siedzibę jedna z najlepszych orkiestr świata - Wiener Philharmoniker. Niezwykłe piękno Goldenen Saal i najwyższej próby akustyka tego miejsca, o czym każdy może się przekonać raz do roku podczas słynnego Koncertu Noworocznego transmitowanego na cały świat, świadczą o tym, że oddolna inicjatywa ludzi, którym droga jest idea upowszechniania muzyki, może doprowadzić do rezultatów wręcz spektakularnych.
Siedziba Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego Rynek 17 Lublin
fot. Jerzy Jacek Bojarski

Pod względem finansowego wsparcia Lublin z Wiedniem równać się nie może, niestety, ale lubelskie Towarzystwo Muzyczne ma swoją wcale już długą i image_011.jpgpiękną historię. Zakładali je prawdziwi amatorzy czyli miłośnicy muzyki: lekarze, prawnicy i inni. I choć wydawałoby się, że istniejąc 120 lat Towarzystwo wpisało się na stałe w sposób znaczący w kulturowy krajobraz miasta, to okazuje się, że znaczna część mieszkańców nie ma pojęcia, że takie Towarzystwo w ogóle istnieje i po co. A to dobre pytanie.
Jeśli sięgniemy do historii lubelskiego Towarzystwa Muzycznego, które powstało w 1898 r., to jego założyciele mieli szlachetne i wspaniałe intencje, aby propagować muzykę wśród jak największej rzeszy społeczeństwa, nie pomijając najbiedniejszych mieszkańców miasta, poprzez: - organizację koncertów  -wygłaszanie prelekcji przybliżających tę dziedzinę twórczości artystycznej  szerokiemu gronu słuchaczy -zajęcie się bardziej profesjonalnym kształceniem w dziedzinie muzyki poprzez organizację szkoły muzycznej - promowanie chóralistyki jako najlepszego sposobu kontaktu z muzyką i zachęty do niej poprzez wspólne muzykowanie. Wszystko to zaś na chwałę nieistniejącej wtedy na mapach Ojczyzny, traktowane jako czyn patriotyczny PRO BONO PUBLICO ET PATRIA.
Większość z  tych postulatów nie straciła ważności, ale przecież po latach, ze względu na zmiany historyczne – Odzyskanie Niepodległości ( z 100-ą Rocznicą której akurat  ładnie komponuje się 120 - lecie Towarzystwa!)  i kulturowe – powstanie państwowych instytucji kultury nad którymi opiekę zaczęły sprawować  i je finansować ministerstwa  - zmieniły się priorytety.
image_012.jpgCo dziś, po 120 latach z nich zostało, a co być może winno być przywrócone jako nadal tak samo istotne? Postaram się zupełnie „od siebie” na to pytanie odpowiedzieć. Otóż Towarzystwo po II w. św., kiedy koncerty przejęła Filharmonia Lubelska, a kształcenie w większości państwowe szkoły muzyczne (3), trochę zminimalizowało tę opisaną wyżej w punktach działalność. Co zatem pozostało? Naprawdę bardzo dużo! W punktach:
- od 1996 r. Towarzystwo, wspólnie z Klubem Rotary Lublin-Centrum prowadzi bezpłatne zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych, które od 2003 r. przekształciły się w Szkołę Muzyczną dla Dzieci Niepełnosprawnych imienia Paula Harrisa. Czyli Towarzystwo wzięło na swoje barki pracę z takimi dziećmi i młodzieżą, z którą właściwie nikt nie chce pracować. A wpływ muzyki na ludzi niepełnosprawnych jest może jeszcze większy niż na innych, a z pewnością ma większą wartość dla nich samych, o czym na co dzień nie wiemy lub nie pamiętamy.

- Towarzystwo prowadzi ogniska i szkoły muzyczne w Lublinie i regionie, kontynuując tym samym tradycję pierwszej Szkoły Muzycznej im. Stanisława Moniuszki
- chóralistyka. Chór Kameralny Towarzystwa Muzycznego, który powstał na przełomie 1986/87 roku z inicjatywy muzycznego małżeństwa Beaty i Dariusza Dąbrowskich i odnosił znaczące sukcesy, a przede wszystkim dawał możliwość śpiewania nieprofesjonalnym wielbicielom muzyki, został niestety rozwiązany w 2016 r., po śmierci Beaty Dąbrowskiej - świetnej dyrygentki i animatorki chóralistyki lubelskiej(4)
image_014.jpg- konkursy muzyczne to ten rozdział działalności Towarzystwa, który rozsławia je, a z nim - Lublin – na całym świecie, bo też z całego świata od lat przyjeżdżają (i przylatują z USA, Kanady, Chin, Korei) tu młodzi ludzie na MIĘDZYNARODOWY KONKURS  MŁODYCH SKRZYPKÓW im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego. Kolejna, już  XIV edycja odbędzie się w dniach 10 – 19 września 2018 r.  Prócz tego najważniejszego, odbywały się dotąd jeszcze dwa, bardzo ważne dla polskiej kultury muzycznej: Ogólnopolski Konkurs Młodych Skrzypków im. Stanisława Serwaczyńskiego i Międzynarodowy Konkurs Muzyczny dla Niewidomych im. Ignacego Jana Paderewskiego. Ten ostatni już nie istnieje z przyczyn finansowych (5).

image_008.jpg- działalność koncertową Towarzystwa przywróciła i zdecydowanie przydała jej blasku Teresa Księska-Falger – wieloletni Prezes Towarzystwa. Cykle takie jak: „Muzyka na Lubelskiej Starówce”, „Opus Magnum. KUL-owskie wieczory z muzyką” (6) czy „Harmonie Starego Miasta” zyskały swoją publiczność i wpisały się doskonale w krajobraz kulturowy Miasta. Ale…  niestety, Towarzystwo
z powodu znakomitości na te koncerty zapraszanych- finansowo znacznie podupadło. I tak trwa…image_020.jpg

- osobne miejsce zajmuje organizowany przez Towarzystwo „Międzynarodowy Festiwal – Andrzej Nikodemowicz – czas i dźwięk” – Rzecz absolutnie unikatowa - propagowanie twórczości wybitnego kompozytora i wspaniałego człowieka, który żył i tworzył w naszym mieście (7)  

Czego mi szkoda, to że zostało zarzucone propagowanie Kultury Muzycznej przez otwarte wykłady i odczyty dla szerokiej publiczności (8). Część tego zadania wzięła na siebie prowadząca koncerty projektów Towarzystwa Teresa Księska-Falger. Wzbudza to nie tylko duży aplauz publiczności, ale
z pewnością przydaje koncertom stałych bywalców, którym słowo o muzyce jest dziś bardzo, bardzo potrzebne. Jednakże Towarzystwo w świecie nam współczesnym, w którym muzyki się powszechnie nie uczy, a już zwłaszcza niczego o muzyce współczesnej, ma znów masę do zrobienia, naprawdę.
image_004.jpgDo zrobienia u samych podstaw. Sprawa oczywiście w każdym z powyższych punktów rozbija się o ten drobiazg, na temat którego Polacy może szczególnie milczą, ale o który potem mają pretensje i często się kłócą, czyli o – pieniądze (9).  Towarzystwo nie zarabia, albo niewiele, bo przecież zostało stworzone pro publico bono. Za szkołę i ognisko opłaty są dostosowane do publiczności, która z nich korzysta, a to zupełnie normalni czyli przeciętnie uposażeni ludzie z dziećmi. Dotacje miejskie nie są dla Towarzystwa łaskawe, bo jest więcej szlachetnych podmiotów, które chcą i powinny mieć szansę
z nich skorzystać. Ministerstwo w ostatnich latach zapomina o instytucjach kultury, co zemści się na Polakach w sposób straszny, ale to nie miejsce, aby się w ten jakże smutny temat zagłębiać.
Podsumowując. Towarzystwo jest gdzieś na szarym końcu dotacji publicznych, chociaż z nazwy, charakteru i idei przewodniej swoich działań jest instytucją bardzo „pro” publiczną. Co pozostaje? Chyba przyjąć na siebie jeszcze i to zadanie bycia dobrym i coraz lepszym menedżerem samego siebie. A może także powrót do kwestowania na rzecz – „Rzecz” przecież – ważnej i pięknej sprawy Muzyki. Może w Roku Jubileuszu 120-lecia uda się zorganizować jakiś BENEFIS na którym ludzie światli, którym kultura w Lublinie /w Polsce/ nadal leży na sercu, wpłacą godziwą cegiełkę na tę jakże Szacowną Instytucję. To działania doraźne, ale od czegoś chyba warto zacząć…
 - z sympatią dla Instytucji Iwona A. Siedlaczek
Przypisy:
(1) Towarzystwo zostało założone w 1812 roku przez Josepha Ferdinanda Sonnleithnera (1766-1835) - librecistę m.in. „Fidelia” Ludwiga van Beethovena, którego był przyjacielem, ale także prawnika, co zapewne miało znaczny wpływ na powstanie instytucji.
(2) od samego cesarza Franza Josepha I (1830-1916), który muzykę cenił przynajmniej tak wysoko, że gotów był ją sponsorować, co zostało docenione i pokazane na wystawie KAISER FRANZ JOSEPH UND DIE MUSIK w 2016 r. w Gesellschaft der Musikfreunde w Wiedniu. Wystawa upamiętniała stulecie śmierci cesarza Franciszka Józefa i miała za zadanie dać obraz związków z muzyką Jego Wysokości. Cesarz słuchał Franza Liszta, Antona Brucknera, zachwycał się Gustavem Mahlerem i zbierał pieśni ludowe z rozległych terenów swojej Monarchii. Wcale nieźle …

(3) dwie, które istnieją do tej pory, czyli Szkoła Muzyczna I i II st. im. Tadeusza Szeligowskiego –
o charakterze popołudniowym i skoncentrowanym wyłącznie na zajęciach muzycznych /aktualnie mieszcząca się w pięknie wyremontowanym i z nowo oddaną znakomitą Salą Koncertową budynku przy ul. Narutowicza 32 A/ i Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I i II st. im. Karola Lipińskiego, która prowadzi kurs szkoły podstawowej i średniej tzw. powszechnej, włączając w ten tok zajęcia muzyczne /stacjonująca od lat niezmiennie przy ul. Muzycznej 10/.

(4) Świadomie używam określenia „chóralistyka lubelska”, ponieważ od lat Lublin „chórami stoi”. Właściwie wszystkie uczelnie lubelskie, oczywiście szkoły muzyczne, ale i inne szkoły i instytucje kultury mają naprawdę dobre albo nawet świetne chóry i taka tradycja wykonawcza jest w Lublinie kultywowana z zaangażowaniem i dobrym społecznie skutkiem.

(5) od znakomitego i społecznie bardzo ważnego pomysłu z r. 2001 odbyły się cztery edycje Konkursu, V edycja w r. 2013 została z przyczyn finansowych odwołana! Interesujące jest, jak po 1989 r. wolność w naszym kraju coraz mocniej objawia się w zanikaniu potrzeb kulturalnych i społecznym przyzwoleniu (zobojętnieniu) na likwidację placówek i autentycznych „wydarzeń” kulturalnych na rzecz „chłamu”, który do „wydarzeń” kulturalnych nigdy pretendować nie powinien, a medialnie się go tam podciąga…

(6) „Opus Magnum” jako cykl koncertów przeszedł już pod całkowitą jurysdykcję KUL, Towarzystwo Muzyczne przestało być jego współorganizatorem, ale w latach 2014-16 - było i to skutecznie.

(7) Dla porządku i Tych z Państwa, którzy jeszcze nie zdołali uczestniczyć w tej jedynej w swoim rodzaju koncertowej uczcie przypomnę, że I edycja Festiwalu odbyła się w r. 2012.
W r. 2018, co oficjalnie 18 stycznia br. na promocji książki „Czas i dźwięk. Spotkania z Andrzejem Nikodemowiczem” /Gaudium, 2018/ potwierdziła jego Dyrektor Artystyczna Teresa Księska – Falger, odczytując planowany program, odbędzie się VII edycja Festiwalu. Naprawdę skorzystajmy z tej możliwości!
 
(8) Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że wspaniałe odczyty wygłaszali tu tacy miłośnicy muzycy jak znany i ceniony lekarz i społecznik – Mieczysław Józef Franciszek Biernacki (1862-1948), którego syn Andrzej – też lekarz - był mężem wybitnej kompozytorki Grażyny Bacewicz
(1909-1969).  Dodam, że muzyka stanowiła niegdyś tak ważny rozdział życia ludzi kulturalnych, że filozof Karl Popper w swojej autobiografii poświęca jej całe rozdziały. Popper należał do elitarnego Towarzystwa Prywatnych Koncertów /Verein für musikalische Privataufführungen/ założonego przez Arnolda Schönberga – ojca dodekafonii  w r. 1918. Zaangażował się w działalność Towarzystwa po to, aby poznawać i lepiej zrozumieć muzykę tzw. współczesną (o czym pisze na s. 74 książki „Nieustanne poszukiwania. Autobiografia intelektualna”, wyd. polskie w tłum. Adama Chmielewskiego Kraków 1997/. Na marginesie dodam, że na koncerty Warszawskiej Jesieni namiętnie chodziła dwójka starej daty profesorów – filozofów: Barbara Skarga i Andrzej Nowicki…
Muzyczna pasja przekazywana z pokolenia na pokolenie wśród lekarzy, prawników i filozofów to już raczej przeszłość, ale chyba warta przywoływania.

(9) na s. 119 jedynego dotąd takiego kompendium wiedzy o lubelskim Towarzystwie Muzycznym „Towarzystwo Muzyczne w Lublinie. Inspirator rozwoju miejskiej kultury muzycznej” (Lublin 2011) Joanna Biegalska podaje datę otwarcia pierwszej szkoły na 19.10.1916 r. Ważna jest też znajdująca się tam informacja, że Szkoła Muzyczna im. Stanisława Moniuszki  „otrzymała opiekę merytoryczną ze strony Konserwatorium Muzycznego w Warszawie”, co oznacza, że nie była ona ot – taką sobie szkółką, a placówką mającą spełniać wymogi profesjonalnych uczelni muzycznych w kraju. Po II w. św., w sytuacji upaństwowienia szkolnictwa „Towarzystwo Muzyczne wystąpiło w 1949 r. do Ministerstwa Kultury i Sztuki o zgodę na prowadzenie ognisk muzycznych” – jak samo podaje na stronie internetowej http://wieniawski.lublin.pl/szkoly/ i ta działalność trwa do teraz. Od 1995 r. Towarzystwo Muzyczne prowadzi też Społeczną Szkołę Muzyczną w Lublinie i Bychawie. Po szczegóły odsyłam zainteresowanych Państwa do w/w strony.

(10) Nie mogę tu odmówić sobie przywołania głosu bardzo mądrej kobiety, poetessy, którą przypomina się w Polsce zwykle tylko w „pakiecie” z Marszałkiem Józefem Piłsudskim, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, bo to raczej ona – jego Imię rozsławiła, a nie – odwrotnie…Otóż Kazimiera Iłłakowiczówna (1892-1983) na s. 143 „Ścieżki obok drogi” /Warszawa 1989, reprint z r. 1939/ – dla tych, którzy nie czytali: Iłła tutaj to owa „ścieżka” obok „drogi”, którą jest sam Marszałek /nic dodać nic ująć!/ pisze: „ (…) w kraju, gdzie rzeczy materialne uchodzą za nieco wstydliwe. Ludzie nieraz się przez to kłócą później, że na początku nie omawiają dokładnie materialnych podstaw, jakie ich mają w przyszłości łączyć. Wszyscy chcą uchodzić za wielkodusznych i bezinteresownych, po czym wynika z tego rwetes, przy którym dopiero wyłażą na wierzch wszystkie najgorsze strony ludzkich charakterów”. Autorka kwituje to francuskim (sic!) przysłowiem: „Dokładne umowy krzewią serdeczną przyjaźń” (tamże). Warto się nad tym zastanowić.
image_001.jpg
Promocja książki czas i dźwięk. Spotkania z Andrzejem Nikodemowiczem. Wydawnictwo "Gaudium" 2018
image_007.jpg
Ryszard Piotr Heliasz Dyrektor Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego w Lublinie
image_021.jpg
Prezes Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego w Lublinie Bron Zahar
image_026.jpg
Bron Zahar i Ryszard Piotr Heliasz
image_038.jpg
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.