Lublin 2016 - Europejską Stolicą Kultury Obywatelskiej Drukuj
środa, 14 listopad 2007
Mija drugi miesiąc, odkąd razem z Prezydentami naszego miasta Adamem Wasilewskim i Włodzimierzem Wysockim zadaliśmy sobie pytanie: „Czy Lublin może być Europejską Stolicą Kultury?”. To pytanie ma wiele wymiarów i wiele możliwych odpowiedzi. Gdy spojrzymy na lubelskie dziedzictwo kulturowe, to, którego można dotknąć, czyli na zabytki, Stare Miasto, muzea i to, którego dotknąć nie można, a więc na historię, wielokulturowość, wszystko to, co spowodowało, że Lublin uzyskał tytuł Pomnika Historii, że został włączony jako jeden z nielicznych do umieszczenia Liście Dziedzictwa Europejskiego – to wszystko powoduje, że odpowiedź brzmi: tak, Lublin może być Europejską Stolicą Kultury. Ale to przecież nie wszystko...
Dariusz Jachimowicz
 Dariusz Jachimowicz

Przez te dwa miesiące spotkałem się z niemal dwoma setkami osób, artystów, animatorów kultury, szefów instytucji, urzędników. Starałem się być, gdzie tylko to było fizycznie możliwe. Próbowałem zadać sobie pytanie: czy to, co dzieje się w Lublinie, dynamika życia kulturalnego miasta, jego potencjał i energia w tym zakresie są wystarczające? Z punktu widzenia Lublinian niby nic się specjalnego nie dzieje, przecież mają to na co dzień: jest Festiwal „Rozstaje Europy” Grzegorza Linkowskiego, są „Konfrontacje Filmowe” Piotra Kotowskiego, Janusz Opryński zaprasza na kolejne spotkania z cyklu „Jak żyć” oraz  na spektakle będące rozszerzeniem formuły festiwalu „Konfrontacje”, którego ostatnią edycję szczęśliwie też widziałem. Dwie wizyty w Gardzienicach, krótka podróż do Lwowa, który ma być naszym partnerem w staraniu o tytuł Stolicy Kultury. Piotr Tokarczuk zaprasza na frapującą międzynarodową wystawę, zaproszeni przez Tomasza Pietrasiewicza i Teatr NN goście czytają Czechowicza w dzień urodzin Czechowicza, do miasta jakby mimochodem wpadają: Tomas Venclova, Bogdan Osadczuk, Paweł Huelle. Swój festiwal przygotowuje Witold Mazurkiewicz, a Piotr Franaszek kończy organizować chyba największe w Polsce Juwenalia, żeby zaraz zaczynać następną wielką imprezę: Planeta Lublin. Do mojego tymczasowego biura w ratuszu przychodzą dziesiątki osób, zostawiają książki, tomy poezji, wydawnictwa. Zaraz będzie z tego niezła biblioteka. W Lublinie to jakby norma, a ja coraz częściej uświadamiam sobie, że dawno nie uczestniczyłem w takim kulturalnym „obżarstwie”. Zadaję sobie pytanie: czemu poza Lublinem o tym nie słychać? Przecież tu można żyć kulturą cały czas...

Zrealizowane Europejskie Stolice Kultury lubią chwalić się swoim inwestycjami. Padają kwoty, jakie zostały przeznaczone na budowy nowych teatrów, sal koncertowych, galerii. Licytują się bogate miasta: Kopenhaga, Bruksela, Helsinki... Mój niepokój trwa tylko chwilę. Zaczynam liczyć w myślach: jeśli uda nam się skończyć Teatr w Budowie (którego ostateczny kształt – w zamyśle Janusza Palikota – ma określić architekt najwyższego światowego formatu), wyremontować Teatr Stary, zrewitalizować powizytkowski klasztor (Centrum Kultury), jeśli do tego dojdą (wcale nie nierealne przy możliwościach związanych z europejskimi programami) inne inwestycje, których w marzeniach moich rozmówców pełno – wówczas okaże się, że Kopenhaga i Helsinki niczym specjalnym nam tu w Lublinie zaimponować nie mogą.

Ostatecznej odpowiedzi dostarczyło mi jednak inne doświadczenie: nigdy przedtem nie poznałem w tak krótkim czasie tylu osób, z którymi natychmiast chciałbym coś zrobić, stworzyć, wymyślić albo choćby... spędzić jak najwięcej czasu. Największym bogactwem Lublina (przy wszystkich jego inwestycyjnych i finansowych niedostatkach) są jego Obywatele – ich twórczy potencjał i dobre emocje, które wiążą ich z Miastem. Koniunktury się zmieniają, ale nasza rzeczywistość przyzwyczaiła nas już do tego, że jedynym trwałym i konsekwentnym podmiotem życia zbiorowego jest społeczeństwo obywatelskie i tworzący je ludzie (to skądinąd zdrowy objaw demokracji).

Czy zatem Lublin może być Europejską Stolicą Kultury? Jeśli twórczemu potencjałowi i dobrym emocjom Obywateli stworzy się warunki do rozkwitu – to moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie TAK! Na szczęście w Ratuszu myśli się dziś właśnie w ten sposób.

Dariusz Jachimowicz
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.