Tomasz Świerbutowicz o koleżance po fachu i córce Annie Kawalec Drukuj
piątek, 08 luty 2019
image_003.jpgMówiąc o malarstwie Anny Świerbutowicz-Kawalec postaram się uczynić to w miarę możliwości nie tylko w relacji ojciec – córka, ale przede wszystkim z pozycji starszego kolegi po fachu.
W 2005 roku Ania uzyskała dyplom z grafiki projektowej na Wydziale Artystycznym UMCS i podjęła pracę w Zespole Szkół Plastycznych w Lublinie. Dodatkowo w 2015 roku ukończyła studia podyplomowe w zakresie architektury wnętrz i wystawiennictwa w Łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Mimo, iż zawodowo została ukierunkowana na projektowanie i grafikę, nigdy nie zaprzestała malowania. Brała udział w licznych plenerach, w niektórych wspólnie ze mną. Umiejętności malarskie doskonaliła też na kursach w Lubelskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych pod okiem doświadczonego pedagoga Macieja Bijasa.
fot. Michał Kawalec
Dodatkowym czynnikiem motywującym do doskonalenia umiejętności w tej dziedzinie stało się uzyskanie w roku 2011 Grand Prix w Ogólnopolskim Konkursie Malarskim organizowanym przez Warszawską Galerię Sztuki „Zadra”.Gdzie następnego roku jako laureatka głównej nagrody prezentowała autorski pokaz prac.image_009.jpg
Jako malarka jest wierna tradycji tworzenia obrazów w oparciu o bezpośrednią obserwację. Naturalnym wydaje się fakt, iż główną tematykę Jej malarstwa stanowi: martwa natura, pejzaż oraz portret. W ostatnim czasie to właśnie portret stał się dominującym przedmiotem aktywności twórczej Ani. W dzisiejszym świecie uprawianie sztuki portretu wymaga odwagi, predyspozycji i specyficznej umiejętności obserwacji modela. Portrecista oprócz bystrego oka i sprawnej ręki musi umieć wniknąć w głąb psychiki portretowanego. Prezentowany cykl portretów nosi tytuł: Kobiety. W zrealizowanych obrazach modelkami są rówieśniczki autorki z pokolenia określanego niekiedy mianem –„JP II”.
Ich podobizny są większe niż w rzeczywistości, na co pozwala zastosowany format podobrazi o wymiarach 80 x 80 cm. Wielkość płócien uwalnia od konieczności opracowywania bardzo drobnych szczegółów i daje większą swobodę operowania pędzlem. Obrazy wykonane są w technice akrylowej.
Malowane możliwie szybko, można powiedzieć „alla prima”, dobrze oddają wrażliwość i temperament malarski autorki. Dynamiczny gest nakładania farby wykorzystujący naturalne możliwości motoryczne ręki, wyrazisty i śmiały rysunek oraz pogodna, prawie pastelowa kolorystyka to cechy charakterystyczne przedstawionego zestawu prac. Obrazy sprawiają wrażenie malowanych swobodnie i z dużą „swadą”, szczerze, bez żadnych kalkulacji i zbytecznej brawury.
image_012.jpgModelunek bryły oparty jest o wyraziście wyodrębnione płaskie plamy barwne oddające siłę i temperaturę padającego światła oraz głębokość i różnorodność nasycenia partii ocienionych. W większości dominuje chłodna tonacja tła zestawiona z ciepłą kolorystyką twarzy i mocniejszymi akcentami w różnych odcieniach żółci, czerwieni i oranżu. Charakterystyczny jest różnobarwny kontur, nierzadko rozmijający się z formą plam określających ukształtowanie bryły, co dyskretnie wzmacnia siłę ekspresji. Nie znam wszystkich bohaterek przedstawionych na płótnach, ale te które miałem okazję widzieć rozpoznaję bez żadnych trudności. Myślę, że stworzone portrety są wymownym świadectwem więzi i wzajemnych relacji między malującą a portretowanymi. Przedstawione twarze budzą sympatię spoglądając w większości ujęć z ufnością i przyjaźnią wprost w oczy oglądającego. Zastosowane zabiegi aranżacyjne wzmacniają charakterystykę postaci i sprowadzają się do określenia kolorystyki przedstawienia, odpowiedniego doboru tła czy użycia nielicznych atrybutów i symboli. Niektórym portretom towarzyszą różne znaki i rekwizyty, na przykład: wplecione we włosy wijące się wstążki, a może to tylko wieniec z dziwnych kwiatów albo kłębowisko myśli, złote koło umieszczone w tle jak aureola okalająca głowę portretowanej osoby lub błękit na twarzy i włosach jak spływające z góry pogodne niebo. Innym razem przedstawionym twarzom towarzyszą jakby mydlane bańki albo unoszące się w powietrzu kolorowe marzenia. Nic tu do końca nie jest dosłowne i jednoznaczne, a to chyba dobrze.
Szczególnie cennym wydaje się, że prezentowany zestaw prac ma spójny charakter i ujawnia oryginalny autorski zapis malarski, czyniąc go rozpoznawalnym. Na koniec życzę Ani z całego serca jako ojciec i malarz, aby rozkwitała twórczo nie tracąc nic z pasji malowania i aby nie zabrakło Jej nigdy werwy i zapału do pracy.
Tomasz Świerbutowicz
(tekst z katalogu do wystawy Anna Świerbutowicz Kawalec, Kobiety Finisaż 8 marca 2019 rok godz. 17.00 Galeria Okna MBP ul. Peowiaków 12 I piętro wystawa czynna od 19 lutego)
image_006.jpg
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.