Adam Setkowicz z Krakowa dzięki Homziukowi w Lublinie Drukuj
środa, 24 kwiecień 2019
image_027.jpgW pierwszy poświąteczny dzień - 23 kwietnia, dzień słoneczny i wietrzny, odbył się w Filii nr 35 MBP na Czubach WERNISAŻ absolutnie niecodziennej wystawy, której bohaterką jest wynaleziona w XIX w. mała, kartonowa, służąca do okolicznościowej korespondencji karteczka, zwana POCZTÓWKĄ. Za tą bohaterką stoi jednak określony artysta, zupełnie zapoznany – ADAM SETKOWICZ (1875-1945).
Za odkryciem tego artysty i zbioru pocztówek jego autorstwa stoi zaś artysta lubelski znany jako BENEK HOMZIUK. To wszystko z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich.

Benek Homziuk z obrazem Adama Setkowicza
fot. Jerzy Jacek Bojarski
Najbardziej fascynujące z opowieści Homziuka o Setkowiczu było to, że ten XIX – wieczny artysta wprowadził się do jego snów, aby niczym „jaźniak” z filozofii image_013.jpgBronisława Trentowskiego, ale nie „przed zamieszkaniem” lecz po opuszczeniu ludzkiego ciała, dawać znać o swoim istnieniu i w ten sposób „wymusić” odkrycie siebie samego. Nie „ponowne”, bo z tego, co mówił Homziuk, Setkowicz i za życia nie był specjalnie doceniany, a nawet celowo – dyskredytowany.
Zbiór pocztówek autorstwa Adama Setkowicza, który od 1996 r. zdołał zgromadzić, wynajdując je na targach staroci, w antykwariatach i innych miejscach Benek Homziuk, budzi niekłamany podziw. Artysta twierdzi, że ma ich 1400, na wystawie pokazał około tysiąca, a to i tak nie wszystkie, które Setkowicz zaprojektował, a nawet część z nich sam odbił (matryce takich pocztówek Homziuk także posiada!) i ręcznie pokolorował. Kilka sztuk takich właśnie ręcznie malowanych pocztówek Homziuk umieścił na jednej z profesjonalnie opracowanych plansz – potem w kilku celnych słowach potwierdzając autentyczny udział w nich pędzla akwarelisty Setkowicza. Fascynujące!
Same pocztówki oczywiście mnie zachwyciły, bo pamiętam takie ze zbiorów rodzinnych moich Szacownych Teściów – Państwa Siedlaczków z Janowa Lubelskiego (aż muszę sprawdzić, czy wśród nich nie zachował się jakiś Setkowicz, ale by było…). Ale najbardziej zachwyciły mnie APOTEOZY wielkich image_035.jpgpoetów (Słowackiego, Mickiewicza, Konopnickiej), pisarzy (Sienkiewicza) i zwłaszcza – kompozytorów polskich Chopina i Moniuszki oraz WIZJE (w znaczeniu wizji kompozytora, którą  malarz starał się odmalować, co jest jednocześnie przecież  w i z j ą  artystyczną wyglądu i sposobem odczytania dzieła kompozytorskiego przez malarza!)  kompozytorów zagranicznych (Grieg, Bizet, Puccini, Beethoven, pewnie i inni, których nie rozpoznałam, znamienne, że nie było tam ani Bacha, ani Mozarta…).
W Roku Moniuszki warto wspomnieć o całym cyklu ilustracji do „Halki”- najbardziej znanej opery tego kompozytora – jakie wykonał na potrzeby pocztówkowej firmy Henryka Friesta krakowski artysta Adam Setkowicz. Na pocztówkach znalazł się także Stanisław Wyspiański - jedyny malarz w tym zbiorze.
Nie sposób było dostrzec te wszystkie szczegóły na maleńkich kartonikach nagromadzone, ale z pewnością dało się uchwycić osobisty styl artysty, który je malował. I nawet jeśli, jak mówił znawca tej twórczości (jedyny w Polsce, jak sądzę!) - Benek Homziuk – Setkowicz wzorował się na Brandcie, Chełmońskim, Fałacie czy Kossaku, to doszedł do „samego siebie”, do wspaniałej umiejętności rysunkowej chwytania szczegółu na mikroskopijnej niemal powierzchni. T o  zwłaszcza przyciągało uwagę oglądającego, o  t y m  mówił autor tej wystawy, promotor dzieła Adama Setkowicza – Benek Hozmiuk. image_010.jpg
Świetnie skomponowane plansze z pocztówkami,  świetny, kolorowy katalog z zasygnalizowanymi działami: wojsko, malarstwo rodzajowe, tematyka świąteczna, portret i portret miasta Krakowa, górale, znakomicie dopełniły wystawę. A i to ważne, że katalog można wziąć i zachować, a także komuś pokazać, tym sposobem poszerzając pole obecności malarza w świadomości innych. Domyślam się, że o to właśnie chodziło autorom całego przedsięwzięcia, Benkowi Homziukowi i jego „pomocnikowi” w wielu wypadach do archiwów, a także przy organizacji tej wystawy – Jerzemu Jackowi Bojarskiemu. Dzięki Panom dziś przed południem bardzo dużo się dowiedziałam, a to bardzo cenne przecież.
Zatem zachęcam i Państwa do odwiedzenia tej pouczającej i arcyciekawej wystawy
i zajrzenia do katalogu. Naprawdę warto!
Iwona A. Siedlaczek

image_005.jpgIwona A. Siedlaczek – najwięcej czasu spędza w Szkole Muzycznej I i II st. im. Tadeusza Szeligowskiego w Lublinie, gdzie prowadzi jedną z klas skrzypiec, resztkę wykorzystuje na studiowanie prac z dziedziny  muzykologii, teorii muzyki i filozofii, co czasami owocuje jakimś własnym artykułem. Od czasu do czasu przyjmuje na siebie rolę kronikarki lubelskich (a niekiedy innych miast) wydarzeń muzycznych, której nie należy mylić z krytyką muzyczną, bo wszyscy krytycy już dawno wymarli, a o muzyce współczesnej to już w ogóle nie wiadomo, co i jak pisać. Współpracuje z Niecodziennikiem Bibliotecznym
image_003.jpg
image_004.jpg
image_007.jpg
image_009.jpg
image_008.jpg
image_011.jpg
image_012.jpg
image_014.jpg
image_015.jpg
image_018.jpg
Jolanta Rybicka i Benek Homziuk
image_019.jpg
Benek Homziuk, Iwona A. Siedlaczek, Marzena M. Podkościelna i Dariusz Jóźwik
image_021.jpg
Benek Homziuk
image_022.jpg
image_025.jpg
Jolanta Rybicka
image_026.jpg
Benek Homziuk
image_024.jpg
image_028.jpg
image_029.jpg
image_030.jpg
image_032.jpg
image_034.jpg
image_031.jpg
image_001.jpg
image_002.jpg
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.