Rodzina Farber ze Szczebrzeszyna Drukuj
środa, 12 czerwiec 2019
image_001.jpgMoja znajomość (korespondencyjna) z rodziną Farber sięga lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku - wszystko zaczęło się w Szczebrzeszynie. Podczas jakiegoś spotkania otrzymałam, już nie pamiętam od kogo adres do mieszkającego w Kiriat Yam (Izrael) Efraima Fabera. W Tygodniku Zamojskim przeczytałam informację że  6 sierpnia 1991 roku dla upamiętnienia masowej zagłady szczebrzeskich  Żydów odsłonięto na kirkucie w Szczebrzeszynie pamiątkowy obelisk, a podczas uroczystości przemawiał Efraim Farber, który m. in powiedział: Ziomkowie uratowani cudem od hitlerowskiej zagłady składają hołd nad grobem pomordowanych ojców - matek - rodzin...
  
fot. Efraim Farber z żoną Rosa i wnuczką Orit, lata 90 XX w.,  (zbiory R. Smoter Grzeszkiewicz)

 Postanowiłam wysłać mu w maszynopisie pracę "Szczebrzeszyn. Szkice do dziejów miasta" z prośbą o finansowe wsparcie wydawnictwa. Odpowiedź przyszła niebawem. Śródków pieniężnych nie otrzymałam, ale zadzierzgnęła się znajomość, która  zrządzeniem losu trwa do dziś. Kilka miesięcy temu poznałam na portalu społecznościowym Facebook Fridę Avirbach, siostrzenicę Efraima Farbera.
Nie ma już Efraima, na wiadomość o jego śmierci (1999 rok) napisałam wiersz:

pamięci Efraima Farbera


tak daleko rebe odszedłeś
kto mi wyjaśni
zawiłe strony Talmudu
w zimowy wieczór rozdzieli
blask chanukowej lampki
pomiędzy tęsknotą
a oczekiwaniem na cud

u twego podnóżka cisza
kołysze pajęczynę
stary pająk leniwe kości
poukładał w słońcu
w gałęziach drzew zasypia wiatr
idzie ku jesieni
mój rebe
dlaczego ty odszedłeś ?

         
Nie ma Rosy jego żony  z którą utrzymywałam korespondencję - ja pisałam po polsku, ktoś z jej rodziny tłumaczył, ona pisała do mnie po angielsku, treść listów tłumaczył mój syn Mariusz. Pewnego razu otrzymałam od Rosy przesyłkę. Listonosz  narobił szumu - przesyłka z Izraela, taka duża paczka. !!!! O czym ten człowiek myślał? zapewne o jakiejś darowiźnie, co tam mogli przysłać i jeszcze z Izraela ?.  A to była książka, trochę duża w formacie A 4, zwyczajna książka. A może niezwyczajna, bo napisana w jidysz, z unikatowymi fotografiami nieżyjących już Żydów szczebrzeskich, wśród nich fot. Chaima Lejzora Sztrajchera, który prawdopodobnie był wykonawcą jeśli nie wszystkich, to niektórych fotografii. Do września 1939 roku prowadził w Szczebrzeszynie Zakład Fotograficzny pod nazwą "Venus" przy ul. Rynek 32.
    Z  tej Księgi Pamięci  dzięki tłumaczeniom Adama Altmana poznałam wojenne losy Efraima, jego ucieczkę z obozu w Bełżcu dosłownie "za pięć  dwunasta", to znaczy w momencie gdy obóz początkowo jako obóz pracy zaczęto przekształcać na obóz zagłady -      

Do czasu mojego przybycia Bełżec był obozem pracy. Praca polegała na kopaniu rowów o głębokości 3 metrów, jako zapór przeciwczołgowych wzdłuż odcinka bełżeckiego z niemieckiej strony. I tak po stronie niemieckiej ziemia była niej gliniasta - lepiej było kopać, natomiast po rosyjskiej stronie była ostra ściana i dlatego tego mordercy spędzali do Bełżca dziesiątki tysięcy Żydów z całej Generalnej,  latem 1940 roku 300 Żydów ze Szczebrzeszyna.
    Do jakich celów zostały przeznaczone te doły te doły? Czy mordercy szykowali się do obrony? Rozszerzano wiadomości, że te umocnienia są przeciwko Rosjanom. W tym samym czasie w Kancelarii Hitlera leżał już gotowy plan Barbarossa o ataku na Związek Radziecki. Niemcy już przygotowywali miejsce na masowe groby dla ich ofiar. W późniejszym okresie doły zostały wykorzystane do tego celu. Przeciwpancerne rowy służyły służyły jako groby masowe dla Żydów, w tym i szczebrzeszyńskich.

Efraim uciekł z obozu -

Okres jesieni i ciągłych deszczów, las, który mijamy idąc do pracy jest otoczony mgła i tylko przez krótką odległość z drugiej strony widać Sowietów. Dla nas strona rosyjska jest jak sen. Tam nie męczy się przecież Żydów. Od czasu do czasu słychać wystrzał i okrzyk "stój". Ten okrzyk donosił się aż do nas. Każdego razu idąc blisko granicy widzę po drugiej stronie jasny promień w ciemnościach. Wymyśliłem sobie, że to ten dzień, kiedy Szczebrzeszyńscy [Żydzi?] zostaną uwolnieni z obozu. Już przez długi czas Judenrat pertraktował z esesmanami o tej sprawie chcąc wykupić naszą grupę. Moim planem było to, że jak szczebrzeszyńscy opuszczą Bełżec, to i ja ucieknę przez granicę. Ten dzień zrealizowania planu nadszedł. Bodźca do tego dodał mi przypadek, kiedy esesman opowiedział mi historię o grupie Żydów, z którymi i ja pracowałem. On ładował swoją broń, a ja myślałem, że to są ostatnie minuty mojego życia. Wtedy ten esesman powiedział do mnie: " uważaj ty świnio! Jeśli to się wydarzy jeszcze jeden raz zaraz cię zastrzelę" Odpowiedziałem mu, że drugi raz to się już nie wydarzy.
    Postanowiłem uciec wieczorem przy sprzyjających okolicznościach. Przygotowałem sobie chleb, cukier, papierosy na sposób nie praktykowany. Gdy powziąłem to postanowienie, to w nocy już nie mogłem spać. Mój towarzysz niedoli - Berl Zyngier pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego, był tym, któremu powiedziałem ostatnie szczegóły mojego planu o ucieczce. W dzień po bezsennej nocy wyszliśmy do pracy - czekaliśmy na tę upragnioną chwilę, kiedy esesmani trochę się zapatrzą w druga stronę, i w tym momencie nadeszło to, że my odrzuciliśmy szpadle i zaczęliśmy szybko biec. Kiedy esesman to spostrzegł byliśmy już między gęstymi drutami kolczastymi poranieni i z rozerwanymi spodniami. Oswobodziliśmy się z Bełżca i znaleźliśmy się w innych nieznanych okolicznościach.

fot. Ester z Majmanowi Menachem i Mendel Farberowie (zbiory Fridy Avirbach, wnuczki)

Po latach, gdy zabliźniły się wojenne rany, postanowił wraz z grupą ocalałych, członkówimage_002.jpg   Stowarzyszenia Żydów Szczebrzeskich w Izraelu i Diasporze opublikować wspomnienia o ukochanym  Szczebrzeszynie, wspomnienia tych, co przeżyli wojenną zawieruchę, jak również dotyczące minionej przeszłości gminy żydowskiej - tak powstała wydana w 1984 roku w Kiriat Yam Księga Pamięci Gminy Żydowskiej w Szczebrzeszynie (Book of Memory to the Jewish Community of Shebresin), Zespół Redakcyjny której stanowili: Moshe Weinstock, Efraim Farber, Abraham Wolfson, Shimon Scher, Zwi Traeger (Tal), Hanich Becher, Chaya Schissel, edytor tekstu Dov Shuval.
     Efraim Farber urodził się w Szczebrzeszynie, jego rodzicami byli Ester z d. Majman  i Menachem Mendel Farberowie. Ester była córka Josefa Eliezera Majman i Ity Rachel (z d. Lam), urodziła się w 1895 roku w Szczebrzeszynie. Miała trzy siostry: Chaję Libę (wyszła za Lederajcha), Frajdę (wyszła za Berensztajna) oraz Riwkę (wyszła za  Wirta). Ester pracowała w domu zajmując się szyciem. Rodzina Farberów mieszkała w Szczebrzeszynie przy ul. Zwierzynieckiej 13. Ester Farber miała sześcioro dzieci: Froima (Efraima), Miriam (wyszła za  Szpira), Josefa Eliezera, Chanę (wyszła za  Wengera), Menasze i Benjamina.
    Podczas II wojny rodzina (bez Efraima) uciekła do ZSRR,  ratując  się przed wywózką na Syberię dotarli do  kołchozu w Taszkiencie. Aby zapewnić utrzymanie rodzinie Ester sprzedawała jabłka na rynku w Taszkiencie. Po wojnie czerwca 1946 roku wrócili do Polski, zatrzymali się w Legnicy, gdzie ich zalegalizowano, ale nie na długo - uciekli do Niemiec, do strefy amerykańskiej do obozu dla przesiedleńców w Minchenberg Bue Kassel. W roku 1949 dotarli do Izraela. W tym czasie życie w Izraelu nie było łatwe, wiec postanowili wyjechać do Urugwaju, gdzie mieli rodzinę. W roku 1964 powrócili do Izraela. Ester zmarła w Hajfie 13 lutego 1969 roku. Była bardzo elegancką kobietą, lubiła piękne suknie i biżuterię. Znała jidysz, sama nauczyła się języka polskiego, rosyjskiego  i hiszpańskiego.  Prababcia Ester - Czarna  Sura  Majman była żoną Jakowa Reifmana z Opatowa, znanego żydowskiego uczonego, zwolennika Haskali.
    W Księdze Pamięci... opublikowany został obszerny tekst autorstwa Izaaka Warszawskiego (to pseudonim literackie znanego noblisty Icchaka Bashevisa Singera) opisujący życie i działalność Jaakowa Reifmana,  z którego dowiedziałam się, że jego żona (wspomniana powyżej Czarna Sura Majman) -
Jakow Reifman, przedruk z Księgi Pamieci Gminy Żydowskiej w Szczebrzeszynie

Pojechała do starego rabina w Bełżcu, Szaloma pytać o radę, czy ma się rozwieść z mężem, tym image_003.jpgniedowiarkiem, ale rabin spytał, czy ten mąż wieczorem szykuje sobie wodę, którą z rana po przebudzeniu się polewa sobie ręce, czy dotrzymuje tego zwyczaju. Ona odpowiedziała, że tak, że mąż szykuje sobie wieczorem wodę. Wtedy rabi odpowiedział, jeżeli on szykuje tę wodę do polewania rąk, to mieszkaj z nim, będziesz miała z nim dobrego syna. I chasydzi wskazują, że przepowiednia rabina sprawdziła się. Jedyny syn Jakowa Reifmana Natan był pobożnym młodym człowiekiem, a później stał się more [nauczycielem] w Lublinie, tak jak wszyscy inni pobożni Żydzi. I [chociaż] postrzegał swojego ojca jako cząstkowego niedowiarka, mimo to dawał ojcu przynależną cześć. Bo po pierwsze: tata, to tata. Po drugie: tata był wielkim uczonym, jednym z tych wyróżniających się uczonych w Polsce.

Mendel Farber pełnił obowiązki szamesa w szczebrzeskiej synagodze - w Księdze Pamięci... znajdują się teksty  jego autorstwa - Na cmentarzu, Nadgorliwi fanatycy, oraz prezentowany poniżej, w którym zawarł opis  synagogi z czasów jej świetności  -

Szczebrzeszyńska bóżnica, która jest tak stara, jak stara jest historia polskiego żydostwa była bardzo ładna. W środku wysoka i okrągława z pięknymi gzymsami, na ścianach farbami były wypisane piękne ustępy z psalmów i było tam też wiele rzeźb, które symbolizowały wydarzenia z żydowskiej historii począwszy od zniszczenia Drugiej Świątyni i dalej.
    Pod aron ha -  kodeszem     wisiały dwa łańcuchy z drewna wyobrażające winogrona, a pomiędzy tymi winogronami było widać datę, która oznaczała wiek tych wyrobów, które miały 900 lat. W aron ha - kodesz było 310 zwojów! W Sidurze oznaczone były dni świąteczne, jak: Dni Grozy, rocznice wielu nieszczęśliwych wydarzeń z powodu których cierpiało polskie żydostwo. W ogóle, szczebrzeszyńscy Żydzi szczególną czcią otaczali ten Sidur – miał datę 1910 roku. W szczebrzeszyńskiej bóżnicy było dużo    odzieży [koszulek] na zwoje Tory. W większej części ze złota i innych drogich kamieni, na których były wyryte daty od 1500  do 1900 roku. Były też i srebrne koszulki, które zakładano na zwoje w sobotę i dni świąteczne. W Dniach Grozy wyjmowano tylko złote koszulki. Były też w bóżnicy parochety. Jeden był haftowany z 300 złotych nici, ten parochet był darem syna Chaji i miał 300 lat. Cicit na parochecie miały daty od 300 - 500 lat wstecz. Na specjalną uwagę zasłużyły naczynia do mycia rąk przez kapłanów przed udzielaniem błogosławieństwa -  te wszystkie naczynia były srebrne, a wśród nich był dar Naftali ben Katza. Było też  12 złotych lichtarzy sześćsetletnich  - dar kobiet, wśród których znajdowała się Nechaja córka Tobiasza Szpera, była także  duża menora nad bimą, którą zapalano tylko na Chanukę.
    W roku 1906 dokonano w  w bóżnicy prac dekoratorskich  zatrudniono do tego tylko starych żydowskich rzemieślników pod nadzorem Mordechaja Bioma, był to chacham (bardzo uczony człowiek) w zakresie malunku i rzeźby. W kącie strychu  bóżniczego wygospodarowano małą komórkę, w której mógł się zmieścić jeden człowiek -  ta komórka służyła w przeszłości jako miejsce, gdzie zwykło się sadzać na krótki czas grzesznika, albo kogoś, kto popełnił jakieś wykroczenie. Na strychu bóżnicy przechowywano także stare ubrania, których podobnie jak książek nie wolno było palić.

Z małżeństwa Ester z Majmanów i Menachema Mendel Farbera urodziła się 20 lutego 1920 roku w Szczebrzeszynie córka  Miriam - imię otrzymała  po swojej babci, matce Menachema Mendla. Miała brata, który zajmował się działalnością kulturalną. Miriam uczyła się w szkole w Szczebrzeszynie. Po ukończeniu 14 roku życia zaczęła pracować jako krawcowa pozostając w domu i pomagając matce w wychowywaniu młodszych braci  i w prowadzeniu gospodarstwa domowego.
    Podczas II wojny była z rodzicami na terenie Rosji, ponieważ jej matka Ester zajmowała się sprzedażą jabłek z kołchozu (w Taszkiencie) Miriam także jej pomagała. Tam poznała Arona Szpiro, który poprosił ją o rękę. Wzięli ślub, odbyła się skromna uroczystość.  
    Po zakończeniu wojny Miriam i Aron wrócili do Polski, zatrzymali się w Legnicy u rodziców Miriam. Po kilku miesiącach otrzymali mieszkanie przy ul. Nowy Świat w Legnicy. Miriam urodziła troje dzieci. W 1956 roku małżonkowie Szpiro z rodziną wyjechali do Izraela.  Życie tutaj nie było łatwe, Miriam pracowała bardzo ciężko zajmując się szyciem worków na sprzedaż, szyła także na potrzeby rodziny, utrzymywała dom i piękny ogród zasadzony w pobliżu domu.  Była bardzo mądrą kobieta, wspaniałą matką i babcią. Znała język  polski, rosyjski, jidysz i hebrajski, lubiła dużo czytać. Zmarła w 4 stycznia 1999 roku.
image_004.jpg


















Słowniczek
Aron ha - kodesz (hebr. "święta skrzynia") -  także szafa zawierająca zwoje Tory, umieszczona wschodniej  ścianie synagogi, która wskazuje kierunek Jerozolimy.
Bima (hebr. "podwyższenie") -  podium w synagodze z którego odczytuję się Torę.
Cict (hebr. "frędzle").
Chanuka -  ośmiodniowe święto świateł rozpoczynające się dwudziestego ósmego dnia miesiąca kislew (w połowie grudnia).
Dni Grozy - dni pomiędzy Jom Kipur (Dniem Sądu) a Rosz  -  ha Szana (Nowym Rokiem).
Haskala - żydowskie odrodzenie.
Parochet (hebr. "zasłona"), kotara zawieszona przed aron ha - kodeszem, Parochet symbolicznie oddziela strefę sacrum od profanum wg: A Unterman,  Encyklopedia tradycji i legend żydowskich,  Warszawa 1994, s. 210.
Sidur - modlitewnik zawierający hebrajsko - aramejskie teksty modlitw.
Szames (hebr. "woźny") -  funkcjonariusz synagogalny, do którego  zadań należy przede wszystkim utrzymanie synagogi w czystości, porządkowanie modlitewników, przygotowanie zwojów Tory i pomaganie rabinowi i kantorowi  w ich  obowiązkach, wg. A. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, Warszawa 1994, s. 26
Opracowała:
Regina Smoter Grzeszkiewicz




< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.