Proboszcz Majdanka Emilian Kowcz Drukuj
poniedziałek, 16 lipiec 2007
Emilian Kowcz urodził się 20 sierpnia 1884 roku na Huculszczyźnie. Studia filozoficzno-teologiczne zakończył w Rzymie. W 1912 roku zgłosił się do pracy misyjnej w Bośni. Po czterech latach  wraca do Galicji. W roku 1919 otrzymuje dekret na kapelana wojskowego. Z relacji świadków wiadomo,iż każdego dnia odwiedzał rannych w szpitalu wojskowym, załatwiał sprawy konfliktowe, podtrzymywał chorych na duchu. Pod koniec swojej kapelańskiej służby zachorował na tyfus.
    W roku 1922 został mianowany proboszczem w Przemyślanach, miasteczku liczącym około 5000 tysięcy mieszkańców, z czego 3000 stanowili Żydzi, a po  jednym tysiącu Ukraińcy i Polacy. Od samego początku zaangażował się w wszechstronną działalność społeczną; był inicjatorem szeregu przedsięwzięć o charakterze oświatowo-kulturalnym. Animował rozwój ruchu spółdzielczego. Dynamiczna działalność religijno-społeczna budziła obawy u przedstawicieli władz administracyjnych w Przemyślanach.
Bł. Emilian Kowcz

Zaledwie w latach od 1925 do 1934 w mieszkaniu Kowczów  dokonano czterdzieści  rewizji, a więc  raz na trzy miesiące policja przeprowadzała kontrole w jego domu, z czego połowa kończyła się aresztem i dłuższym, bądź krótszym uwięzieniem w klasztorze w Uniowie. Jego praca  duszpasterska nie była w jakimkolwiek stopniu związana z uczuciem wrogości wobec innych narodowości, zamieszkujących Przemyślany. Gdy po klęsce wrześniowej, w 1939 roku, duża część ludności polskiej została zaaresztowana i wywieziona na Sybir, a niektórzy parafianie dopuszczali się grabieży mienia w opuszczonych domostwach, wówczas ks. Emilian nie zawahał się napiętnować ich uczynki: ”Myślałem, że was wychowywałem na dobrych ludzi, ale widzę, że staliście się zgrają rozbójników. Wstyd mi przed Bogiem za wasze podłe zachowanie”. Tak kategoryczne stwierdzenie zawstydziło wiernych i doprowadziło do zwrotu zagrabionych rzeczy. Zdziesiątkowane rodziny, po przejęciu władzy przez bolszewików, znalazły się w  dramatycznej sytuacji, bez niezbędnych zasobów do życia. Widząc to Kowcz energicznie zabrał się do organizowania pomocy dla polskich wdów i sierot. Posiadał szczególny charyzmat kaznodziejski. Jego homilie cieszyły się ogromną popularnością. Potrafił mówić jasno, z przejęciem i osobistym zaangażowaniem, piętnując wszelkie przejawy zła. Jego działalność nie pozostawała bez echa i doprowadziła do tego, iż pewnego czerwcowego dnia 1941 roku enkawudziści  wtargnęli na plebanię z zamiarem aresztowania proboszcza. Zaskoczony ksiądz zaczął modlić się półgłosem. Wtedy jeden z funkcjonariuszy przystawił mu do szyi pistolet i powiedział: ”Oj, ojczylku, ty nic innego nie potrafisz jak tylko modlić się. Módl się, módl, może ci to coś pomoże...” W tym samym momencie dało się słyszeć z zewnątrz przeraźliwy zgiełk alarmu. Zaczął się nalot na miasto niemieckich bombowców i wszyscy przerażeni rozpierzchli się, każdy w swoją stronę. Dzięki temu po raz kolejny Kowcz uciekł przed śmiercią. Jak się okazało wszyscy aresztowani przez NKWD zostali pomordowani.

Ks. Stefan Batruch
Ks. Stefan Batruch

    O plebani rodziny Kowczów (która wraz z żoną i sześciorgiem dzieci liczyła osiem osób) mówiono, iż „nad tym domem krążą aniołowie”. Prócz najbliższych przebywał u nich zawsze ktoś będący w potrzebie.  Ich dom był pełen ludzi. Pomagał niekiedy w bardzo dramatycznych sytuacjach życiowych. Dzięki zdolnościom organizatorskim, udawało mu się znajdować wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji.
Wraz z wkroczeniem wojsk hitlerowskich w 1941 roku do Przemyślan, zaczęła się masowa eksterminacja Żydów. Kowcz zwraca się z apelem do młodzieży, by nie wchodziła we współpracę z nową władzą i  nie uczestniczyła w jej zbrodniczych działaniach. W swoich wystąpieniach krytykuje politykę nazistowską. Aktywnie włącza się w pomoc społeczności żydowskiej. Gdy gestapowcy zabarykadowali drzwi Synagogi od zewnątrz i podpalili budynek z ludźmi w środku, okrążając go dookoła kordonem wojska, ksiądz Emilian wybiegł z plebanii, krzycząc na gestapowców, aby odeszli z tego miejsca. Otworzył zablokowane ciężkim słupem drzwi i zaczął wyciągać na pół przytomnych ludzi. Natrafił przy tym na małą postać, która uczepiła się Jego szyi. Jak się potem okazało był to rabin Bełza.
    Taka postawa wobec polityki hitlerowskiej, musiała w konsekwencji doprowadzić go do aresztu. W grudniu 1942 roku został wtrącony do lwowskiego więzienia, przy ul. Łąckiego. Tam stracił na jakiś czas władanie w nogach. Rodzina robiła starania o uwolnienie. Wystarczyło jedynie, że Kowcz zobowiąże się na piśmie, iż nie będzie udzielać pomocy społeczności żydowskiej. Odmówił i nie zgodził się podpisać takiego oświadczenia. Po kilku miesiącach został przewieziony do obozu na Majdanku. Otrzymał numer 2399 i ten numer, wybity na blaszce, zachował się w muzeum do dzisiaj. Ksiądz został umieszczony w baraku  14, który stoi  na tym samym miejscu również obecnie.
Cerkiew w Skansenie Lubelskim
Cerkiew w Skansenie Lubelskim
Cerkiew w Skansenie Lubelskim
    Swój pobyt  w obozie traktował jako dar opatrznościowy od Boga. Pisał o tym w listach do rodziny w taki oto sposób: ” Ja rozumiem, że robicie starania o moje uwolnienie. Ale proszę was abyście już nic więcej nie robili w tej sprawie. Wczoraj zostało zabitych kolejnych 50 osób. Jeżeli ja nie będę tutaj to kto pomoże im przetrwać te cierpienia? Oni poszliby do wieczności ze wszystkimi swoimi grzechami, w głębokiej rozpaczy, która prowadzi do piekła. Teraz idą z podniesionymi do góry głowami, zostawiając swoje grzechy. Przechodzą próg wieczności z poczuciem szczęścia w sercach. Widziałem pokój i jasność, która ich ogarniała...”., i dalej: „Dziękuję Bogu za Jego miłość do mnie. Oprócz nieba, jest to jedyne miejsce, w jakim pragnę pozostawać. Wszyscy tutaj jesteśmy równi - Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Łotysze i Estończycy. Teraz jestem tutaj jedynym kapłanem. Nie wyobrażam sobie co oni by zrobili beze mnie. Tu widzę Boga - Boga jedynego dla nas wszystkich,  niezależnie od różnic religijnych, które są między nami. Może nasze Kościoły różnią się między sobą, ale we wszystkich nich króluje ten sam wszechmogący Bóg. Gdy odprawiam Liturgię, wszyscy się modlą razem. Modlą się w różnych językach – ale czy Bóg nie rozumie wszystkich języków? Umierają w różny sposób, a ja pomagam im przejść  próg śmierci. Czy to nie jest błogosławieństwo? Czyż to nie jest najcudowniejsza korona, jaką mógł mi włożyć na głowę mój Pan? Tak! Każdego dnia tysiąckroć dziękuję Bogu, że posłał mnie tu. Nie śmiem go prosić o nic więcej. Nie rozpaczajcie za mną – radujcie się ze mną! Módlcie się za twórców tego obozu i tej ideologii. Oni potrzebują waszych modlitw. Niech Bóg zmiłuje się nad nimi”.
W obozie na Majdanku ksiądz Kowcz zakończył życie. Wedle oficjalnych danych, jego zgon nastąpił 25 marca 1944 roku, z powodu flegmony prawej nogi.
ks. Stefan Batruch
Niecodziennik Biblioteczny Nr 1(7) 2007

   Film dokumentalny „Proboszcz Majdanka” opowiada o niezwykłej postaci - duchownego greckokatolickiego, ogłoszonego błogosławionym, przez papieża Jana Pawła II, podczas jego lwowskiej wizyt.
   Ksiądz Kowcz był wielkim filantropem, konsekwentnym rzecznikiem wartości moralnych. Prowadził działalność w warunkach ekstremalnych, gdzie nałożyły się na siebie dwie skrajnie totalitarne ideologie: sowiecko-rosyjska i nazistowsko-niemiecka, wśród - nieraz skłóconych przez ambicje narodowe -  bliskich sobie sąsiadów: Polaków, Ukraińców i Żydów.
   Wtrącony do więzienia, a później do obozu koncentracyjnego na Majdanku, nie poddał się i nie sprzeniewierzył swoim ideałom, odmówił podpisania deklaracji zaprzestania pomocy ludziom, w tym przede wszystkim Żydom.
   Postawa bohatera filmu, Jego działalność oraz  męczeńska śmierć stworzyły niezwykłą szansę na pojednanie trzech tożsamości kulturowych i narodowych: ukraińskiej, polskiej i żydowskiej.


Scenariusz i Reżyseria: Grzegorz Linkowski
Konsultacja: ks. Stefan Batruch
Zdjęcia: Jerzy Rudziński
Dźwięk: Michał Pruski
Kompozytor: Vlad Kuryluk
Montaż: Grzegorz R.Wróblewski

Producent: TVP S.A. 1PR
Producent wykonawczy: Link Art Film
Czas nagrania: 50 minut
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.