Lokomotywa Kluczbork-Lublin na świętego Mikołaja Drukuj
wtorek, 01 grudzień 2009
Lokomotywa - Zdjęcie 001Półtora roku „jechała” lokomotywa na... stronę Niecodziennka, aż wreszcie przyjechała  na świętego Mikołaja 2009 robiąc naszym Czytelnikom niezwykły  prezent. Dzięki spontanicznej inicjatywie   „Niecodziennika Bibliotecznego”   na stacji PKP Kluczbork podczas wakacji 2008 roku, instruktor metodyczny Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Kluczborku - Zuzanna Wachowska przeczytała ad hoc ! znany i bardzo lubiany, nie tylko przez dzieci, wiersz Juliana Tuwima – „Lokomotywa”.
Wiersz wybrzmiewał wśród pięknego klimatu stacji kolejowej i „lokomotywy na emeryturze”, która cieszy oko przybywających  pasażerów. Kolejowy eksponat był inspiracją do współpracy Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego z Lublina i Biblioteki z Kluczborka, zaś mały Staś podziwiał zabytek kolejowy.
Jerzy Jacek Bojarski

Posłuchajmy i zobaczmy na filmiku to niecodzienne wydarzenie


Wideo:
Film - 001 001 Stoi na stacji lokomotywa Julian Tuwim czyta Zuzana Wachowska (27398 KB, 184 sek.)
Film - 002 002 Stasio na zderzaku lokomotywy (1602 KB, 12 sek.)
Film - 003 003 Stasio przy lokomotywie (3689 KB, 25 sek.)
Film - 004 004 Stasio na schodkach lokomotywy (2785 KB, 22 sek.)

Fotografie:
Lokomotywa - Zdjęcie 002
Lokomotywa - Zdjęcie 003
Lokomotywa - Zdjęcie 004
Lokomotywa - Zdjęcie 005
Lokomotywa - Zdjęcie 006
Lokomotywa - Zdjęcie 007
Lokomotywa - Zdjęcie 008
Lokomotywa - Zdjęcie 009
Lokomotywa - Zdjęcie 010


Julian Tuwim
- Lokomotywa

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną - taki to ciężar!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!

Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...

< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.