CZY LUBLIN MA SZANSĘ NA ESK 2016? Drukuj
czwartek, 28 styczeń 2010
ESK2016 - Zdjęcie 001Spotkanie na temat projektu Lublin 2016 - Europejska Stolica Kultury - odbyło się w auli nowego gmachu Wydziału Humanistycznego UMCS. Czy przybliżyło nas o krok do tego zaszczytnego tytułu? Wprawdzie kilkadziesiąt miejsc zajętych, dominowali młodzi ludzie, z nimi media lubelskie oraz trójka ekspertów współpracująca z miastem: Dragan Klaic, Rose Fenton i Krzysztof Czyżewski, był obecny także zastępca prezydenta Włodzimierz Wysocki. Czy frekwencja powinna budzić optymizm – tego doprawdy nie wiem? Ci, którzy byli nieobecni niech sobie sami odpowiedzą na pytanie, czy im zależy na podjęciu " walki” w dobrych zawodach, czy raczej wolą stać z boku?

Dragan Klaic
   Odpowiedzi oczekiwaliśmy w wykładzie Dragana Klaica nt. "Europejska Stolica Kultury. Aspiracje, osiągnięcia, niespełnione nadzieje - krytyczna analiza programu w latach 1985 – 2010 ". Potwierdził to, co wiemy:   że nie święci garnki lepią. Tak więc, na ile zrozumiałem ten wykład, i przykładając go do realiów Lublina, to nasze miasto idzie ze swoją aktywnością, projektami i pomysłami w dobrym kierunku. Przykładając wzorcową aplikację, kliszę, jaką  przed nami  "rozwijał” prelegent możemy rozpoznawać działania, że my już to robimy lub usiłujemy już robić. Bo w Lublinie dużo się dzieje - patrz portal Lublin2016. Sami mieszkańcy co roku w  Noc Kultury "nogami głosują" i dają przyzwolenie na takie starania.
ESK2016 - Zdjęcie 002   Ponadto zaletą naszego miasta jest położenie transgraniczne, sąsiedztwo z Ukrainą. Akademickość miasta - jego uniwersytety i ambitni studenci. Wykorzystanie dziedzictwa w kulturze medialnej - np. to co robi Ośrodek  Brama Grodzka Teatr NN” na swoim portalu - m.in.  Pamięć miejsca” i inne.
   Większy nacisk i informacja powinny być w naszych mediach wyzwalającymi aktywność mieszkańców, zachęcającymi nie tylko do biernego brania udziału w kulturze akcyjnej, ale jako sposób na dobre i mądre spędzanie czasu i celebrowanie kultury jako niezwykłego świętowania, jako swego rodzaju sacrum.     
   W dyskusji konkretnie wybrzmiał głos Ewy Kipty, która stanowczo oznajmiła, że starań o Europejską Stolicę Kultury trzeba bronić jak niepodległości, że jest to wręcz niezbędne dla rozwoju Lublina.
   Osobiście zabrakło mi przedstawicieli z Wydziału Artystycznego UMCS, czy KUL – Historia Sztuki, oraz wyznań religijnych - wszak ich rola jest nie do przecenienia.
   Przedstawiciel Miejskiej Biblioteki Publicznej, piszący te słowa, wspomniał o projekcie  Biblioteki atomowej i możliwościach jakie niesie ze sobą struktura sieci bibliotecznej w mieście, ilości czytelników i współpracujących z bibliotekami szkołami, przedszkolami i różnymi stowarzyszeniami, oraz instytucjami.
   Takie spotkania z ekspertami są bezwzględnie potrzebne, by powoli zmieniać mentalność myślenia o kulturze i jej głębokim  "konsumowaniu”.
   Potrzebna jest także promocja tych projektów wśród mieszkańców Lublina, bo to oni są niezastąpionym kapitałem w tych staraniach. Same pieniądze nie gwarantują sukcesu. Tutaj liczy się każdy pomysł i jego realizacja. To co zrobimy zostanie w Lublinie, w nas samych i dlatego warto podjąć wszelkie ruchy w tym kierunku, a będziemy mieszkali w niezwykłym mieście, którego inni będą nam zazdrościli, ono nas zmieni wewnętrznie.
Kto wie, może powoli to się już nawet dzieje?
Jerzy Jacek Bojarski
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.