Czym jest mapa? Drukuj
środa, 05 maj 2010
image_004.jpgW latach 20. ubiegłego wieku definicja mapy mówiła, że jest to „przedmiot twórczego opracowania i materiał źródłowy do wszechstronnej interpretacji”. Dzisiaj, aby być w zgodzie z obowiązującą (od roku 1990) koncepcją Międzynarodowego Stowarzyszenia  Kartograficznego, przyjmuje się, że „mapa jest modelem wybranego aspektu rzeczywistości geograficznej i zarazem narzędziem do przedstawiania informacji geograficznej w sposób, który może być wzrokowy, cyfrowy lub dotykowy”. W tej ostatniej definicji, chociaż już tego nie podkreślono, pozostaje nadal miejsce na „twórcze opracowanie” i „wszechstronną interpretację”. „Twórcze opracowanie” ma jednak respektować charakter otaczającej rzeczywistości, tak aby „wszechstronna interpretacja” pozwalała – dzięki mapie – do niej dotrzeć.  Zatem mapa wobec tejże rzeczywistości ma pełnić funkcje poznawcze. Ale wobec użytkownika może również pełnić funkcje komunikacyjne. Być przewodnikiem, możliwie dokładnym, szczegółowym, bogatym. Im więcej zawiera informacji, tym lepiej informuje odbiorcę, tym intensywniejszy komunikat wysyła w jego stronę. Jest zatem przewodnikiem-pośrednikiem. Łącznikiem pomiędzy światem i podróżnikiem, pielgrzymem, turystą. Wyznacza kierunek, wskazuje drogę.  
Mapy są różne. Rozmaita bywa ich istota i cel. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku upowszechniły się zwłaszcza mapy tematyczne, które, wedle kartografów, służą do prezentacji „nie tylko faktów, lecz także idei, hipotez oraz rezultatów analiz i syntez”.  Mapy tematyczne są wyjątkowo wdzięczną materią do „twórczego opracowania”, a co za tym idzie – „wszechstronnych interpretacji”.
Mapa Drohobycza, niezwykle starannie opracowana przez Jerzego Jacka Bojarskiego, pasjonata, miłośnika zarówno Drohobycza, jak twórczości Brunona Schulza, to jeden z takich modeli.  Informuje, a przy tym inspiruje. Rekonstruuje, wydobywa na jaw, a jednocześnie prowokuje, stawia pytania, zaprasza do namysłu. Z pewnością przybyszom ułatwi poznanie miasta,
a także poruszanie się po nim śladami artysty. Dzięki niej będą mogli poznać zabytki Drohobycza, ale również XX-wieczne budowle użyteczności publicznej, niejednokrotnie istniejące do dzisiaj. Z jej pomocą turyści i pielgrzymi znajdą kolejne miejsca zamieszkania pisarza, trafią do szkoły, w której uczył, do willi, w której odnaleziono jego ostatnie polichromie, na miejsce, gdzie zginął…  

Mapa ujawnia skomplikowaną historię, a zarazem  wielokulturowość miasta. Ukazuje upływ czasu – zapisany chociażby w zmianie funkcji budowli czy uwidoczniony w dawnych
i aktualnych nazwach ulic, ba, w różnych językach, które posłużyły do nazwania tychże ulic.
W geograficznej przestrzeni, którą obejmuje mapa Bojarskiego, mieści się to, co minione i to, co teraźniejsze; jedno i drugie współegzystuje ze sobą. Zarazem ów szczególny zapis czasu, zapełniony symbolicznymi znakami skrawek papieru tę przestrzenną współobecność,
a w efekcie rzeczywistość, modeluje. Jest przecież wypadkową nie tylko geografii, ale także ludzkiej inwencji i pracy rąk. Mapa decyduje zatem nie tylko o charakterze relacji nadawca-odbiorca, lecz także o tym, jak będzie relacja rzeczywistość-odbiorca. Taka jest specyfika mapy tematycznej.
Mapa Bojarskiego zrodziła się z dwóch potrzeb: uporządkowania wrażeń autora z pobytów
w Drohobyczu i ambicji sprostania ewentualnym oczekiwaniom przybywających do miasta podróżnych. Piszę „mapa Bojarskiego”, bo specyfiką mapy tematycznej jest częstokroć – i tak właśnie jest w omawianym przypadku – jej autorski wymiar. Oczywiście, odniesienia do rzeczywistości są istotne, ale niejednokrotnie ujęte są w klamry osobistego doświadczenia.
W tym przypadku tak właśnie było. Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt, kluczowy: mapa przecież by nie powstała, gdyby nie Schulz – jego proza i sztuka, jego Drohobycz.
Pytając o mapę, należało by więc zapytać przede wszystkim o to, czym przestrzeń rodzinnego miasta była dla Schulza. Pisarz był mieszczuchem. Drohobycz był jego matecznikiem; jak pisze Jerzy Jarzębski – był dlań „archetypem miasta”. Czy współcześnie sporządzona mapa Drohobycza ma szansę stać się archetypem mapy? Chyba nie, ale też Jerzy Jacek Bojarski nie miał aspiracji, aby go stworzyć.
Może zresztą archetyp mapy Drohobycza został już opisany – przez samego Schulza. Znany jest, i często przytaczany, fragment opowiadania Ulica Krokodyli, który autor rozpoczyna opisem „starej i pięknej” mapy przechowywanej przez Ojca, traktowanej przezeń niczym drogocenny skarb – przechowywanej, nieomal ukrywanej, w dolnej szufladzie głębokiego biurka. „Był to – czytamy – cały dokument in folio pergaminowych kart, które pierwotnie spojone skrawkami płótna, tworzyły ogromną mapę ścienną, w kształcie panoramy z ptasiej perspektywy. Zawieszona na ścianie, zajmowała niemal przestrzeń całego pokoju i otwierała daleki widok na całą dolinę Tyśmienicy”. Z owego dalekiego widoku wyłaniało się miasto i „rosło ku przodowi” – „w zwartych blokach i masach domów, poprzecinanych głębokimi parowami ulic”; bliżej można było rozróżnić kamienice, „sztychowane z ostrą wyrazistością widoków oglądanych przez lunetę”. We wspomnianym opowiadaniu Schulz zajmuje się głównie specyfiką ulicy Krokodyli. Ale przecież miasto, którego, jak wiadomo, w swojej prozie nigdy nie nazywa, jest w jego opowiadaniach stale na różne sposoby obecne; pisano o tym wielokrotnie. Na marginesie warto przypomnieć, że Drohobycz – jako Rokomysz – jest  miejscem innego jeszcze dzieła literackiego: mało znanej powieści Stefana Muellera Henryk Flis, wydanej w niewielkim nakładzie we Lwowie w 1908 roku, a zatem znacznie wcześniej niż opublikował swoje opowiadania Schulz (opisane przez Muellera realia odpowiadają topografii miasta z lat 1900-1908). Trudno przypuszczać, że autor Sklepów cynamonowych jej nie znał.
Bojarski skupił się na Drohobyczu z okresu międzywojennego. I, oczywiście dla ogólnego pożytku, zobiektywizował mapę – potraktował jej punkty z równą uwagą. Otrzymaliśmy niejako plan wędrówki po Drohobyczu, który jednak nie jest obligatoryjny. Wydaje się, że to raczej propozycje różnych tras – można nimi wędrować i rekonstruować Schulzowskie ślady. Są to ślady tyleż biograficzne, co literackie – na mapie znajdują się miejsca realnie związane z pisarzem, ale uwzględnia ona także ich literackie nazwy. Wszystkie te dane składają się na skrupulatny przewodnik po mieście-widmie, mieście, którego jakoby nie było, ale wciąż jest.

Małgorzata Kitowska-Łysiak

Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.